![]() |
Ikona Matka Boża Eleusa |
Takie pytanie skierowała do biskupa Michała Janochy Ewa Kiedio w książce "A piękno świeci w ciemności". Przytaczam tu odpowiedź tego znawcy ikonopisarstwa i sztuki bizantyjskiej, bo przecież sama lepiej bym tego nie określiła.
"MJ: Pani dokonała tu rozróżnienia obrazu i ikony. Trzeba by najpierw powiedzieć, ze od strony etymologicznej te pojęcia są tożsame. Eikon po grecku znaczy obraz. Myśmy zawęzili to słowo, ale tak naprawdę eikon to jest każdy obraz, nawet literacki. Natomiast w naszej rozmowie zakładamy rozumienie ikony w węższym sensie, jako obrazu związanego z kultem Kościoła wschodniego. I w tym znaczeniu przeciwstawiamy go obrazowi rozumianemu w sposób zachodni.
Ikona pojmowana w tym węższym sensie operuje swoistym językiem artystycznym, który nazywam kanonem. W Bizancjum nie używano w odniesieniu do ikony tego słowa. które ma wiele znaczeń, ale przede wszystkim oznacza "prawo". Widać jednak, ze wykształcił się pewien język formalny przedstawienia ikonowego, który został w praktyce malarskiej dość precyzyjnie określony. Nie towarzyszyły mu żadne ustalenia werbalne - to była po prostu żywa tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. (...) Wśród osób malujących ikony pojawiła się pewna praktyka artystyczna, przekazywana przez mistrza, która utrwaliła się w modelach powtarzanych przez pokolenia. Ja te modele nazywam kanonem (...).
Posługuję się pojęciem, które zaczerpnąłem od rosyjskiego myśliciela Aleksieja Łosiewa. Stwierdza on, że kanon jest modelem dzieła artystycznego, i to modelem rozumianym tak, jak to słowo dzisiaj funkcjonuje, a więc dwojako. Po pierwsze, model to wzorzec, kiedy mówimy o modelu jakiegoś mebla, auta, a więc czymś, co się powiela. Po drugie, model rozumiany bywa jako odwzorowanie rzeczywistości większej niż nasze możliwości poznawcze, takiej jak kosmos, układ słoneczny czy atom. Otóż kanon jest modelem dzieła artystycznego i w jednym i w drugim sensie. On odwzorowuje wiarę w pewien porządek świata, świata duchowego, a jednocześnie staje się wzorem dla pokoleń artystów. Trzeba przy tym powiedzieć, że to nie jest wzorzec, który trzeba kopiować - z pojęciem "kanon" nie łączy się pojęcie "kopii". Może porównałbym to (chociaż będzie to niedoskonałe porównanie) do utworu muzycznego, na przykład Chopina. mamy konkursy chopinowskie, które polegają na tym, że wszyscy trzymają się tej samej partytury, ale każdy wykonuje utwór po swojemu, każdy inaczej. Kanon także można realizować na nieskończenie wiele sposobów, dlatego że on jest żywy. W tym sensie nie ma dwóch takich samych ikon, bo jak powiedziałem, w ogóle nie ma pojęcia kopii.(...)
Tu ważne jest podkreślenie, że kanon nie jest jakąś bezduszną receptą, którą należy wykonywać z taką dyscypliną, jak ćwiczenie gimnastyczne. To raczej pewna rama, którą trzeba wypełnić własna wrażliwością i duchem, bo inaczej ikona przemieni sę w pobożna archeologię i wtedy rzeczywiście będzie można mówić tylko o kopiowaniu. Można się spotkać z takim podejściem, ale ono nie jest twórcze, a sztuka kanoniczna jest na wskroś sztuką twórczą."
Nic dodać, nic ująć. Polecam wszystkim całą książkę, bo jest bardzo inspirująca.
O, bardzo ciekawa pozycja, postaram się ją zdobyć i przeczytać. Chciałabym się więcej dowiedzieć o ikonach.
OdpowiedzUsuńTak, ta książka jest zdecydowanie bardzo ciekawa. Ks. Janocha to człowiek z ogromną wiedzą na temat sztuki bizantyjskiej i ikony, o czym miałam okazję przekonać się osobiście podczas 4 lat wykładów.
Usuń